10 lipca 2015

Rozdział 17

Zanim położyłyśmy się spać, obgadałyśmy cala historie Jess i Will'a, jak to się stało, że zostali para. Jakoś do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Ale i tak życzę im jak najwięcej szczęścia. W trakcie, mama przyniosła nam naleśniki z musem bananówo-czekoladowym. Pychota. Po tak energicznym posiłku obejrzałyśmyminiówki rozrabiają”. Komedia dla dzieci, a tak zadowalająca, że kąciki ust same chcą się do góry podnieść. Ciekawe… Na zakończenie sensu wszedł Lucas, aby powiedzieć nam, dosłowniezamknijcie się, bo inni chcą spać. Dobranoc”. Wredota, !

Następnego poranka obudziliśmy się na podłodze. To znaczy ja, bo Jess zrzuciła mnie w nocy, przepuszczam. Jedyne na co miałam ochotę to ciepła i rozgrzewający kąpiel lub krem. Istnieją takie… ! Na szczęście. ☻ kiedy już cala wysmarowałam się i ubrałam, zeszliśmy z Leach do kuchni, gdzie Chloe przygotowała naleśniki. Znowu. Przeprosiłyśmy ja, że nie będziemy tego jeść, bo na sam widok robiło się niedobrze. Czułyśmy się jak na haju. Hahaha. Po siadaniu Jess otrzymała esemesa od mamy, że musi już wracać. Kurde, tak głupio, przychodzi na nockę i powinna zostać co najmniej do trzynastej, a tu dziewiąta. ! I gdzie tu sprawiedliwość?

Po wyjściu Jess, ponownie wraz z Lucasem i Nick'em wybraliśmy się do centrum handlowego. Zrobiliśmy porządne zakupy. Lucas chyba pojechał tylko po to, by wyrwać jakieś „panienki”. Masakra. Poznał nie jaka Carolinę. Wydawała się z pozoru o wiele fajniejsza od tej Melanie. Ugh. Na jej myśl przechodzą mnie ciarki. – Wiec co teraz robimy, skoro najstarszy z nas poszedł się zabawić? – zapytałam Nicka, kiedy spojrzeliśmy na siebie z jednoznaczna mina. – Może po prostu wracajmy do domu. Mam dość zakupów na teraz. Albo nie… – zawahał się – idźmy coś zjeść. Jestem w ciul głodny.
– Okej… Niech ci będzie. – powiedziałam, kiedy Nick pokazał na pobliską restaurację … - McDonald. Świetnie. :) Każde z nas zamówiło po jednym zestawie. Kanapka + frytki + cola. W międzyczasie obejrzeliśmy wiadomości. Nałogowy podpalacz. Taca. Kiedyś podpalał mosty, teraz zabiera się za samochody. Policja sądzi, że to ten sam gościu, bo podpisuje się tak samo, jak wtedy. I po co mu to? Chce pokazać jaki jest świetny? Ta… Właśnie widzimy to. Cały kraj. I reszta świata. Porażka.
Kiedy szykowaliśmy się do wyjścia, gdzieś wśród ludzi usłyszałam swoje imię. Obróciłam się i zobaczyłam go. Tak. Niestety, to był Nathan. – Możemy porozmawiać? Proszę! – nalegał. – Będę czekać przy motorze. Tylko się pospiesz Nathan. Mamy pilną sprawę do załatwienia. – To o czym chcesz rozmawiać, tak pilnie… – powiedziałam, kiedy usiedliśmy przy stoliku. – O nas. Wiem, że nie powinienem ciebie całować, ani na ciebie zbyt mocno naciskać, ale… – Ale?
– Moje uczucie do ciebie jest zbyt silne. I muszę to usłyszeć… Tak czy nie?
– Nathan, nie tutaj i nie teraz. Na razie – powiedziałam, po czym wstałam i wyszłam. Na szczęście udało mi się go spławić. Uff. Dlaczego muszę między nimi wybierać? Ja nie chce i nie zamierzam tego robić. Nie będę z żadnym z nich. Będziemy przyjaciółmi… I kogo ja do jasnej ciasnej oszukuje! Chyba tylko siebie. Muszę poważnie porozmawiać z mama.
– Jedziemy? – zapytał nick, kiedy „wróciłam” do niego,
– Jedziemy. – odpalam – a co to za ważna sprawa do załatwienia?
– Żadna. Po prostu ja wiecznie tu stać nie będę, więc kazałem mu się pospieszyć. Jak widać poskutkowało.
– Zamknij się i jedź, matole – zaśmiałam się, a nick zrobił te swoja piękna minę.
/JK

Do następnego kochani.! ♥


Z góry przepraszam za błędy ortograficzne.!
Wina urządzenia.

6 komentarzy:

  1. Ciekawie piszesz, fajne zdjęcia! Ogolnie pozytywny blog :) zapraszam do mnie http://cleoklepko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. błędy popsuły rozdział :( Natkań..XD czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zauważyłam ten błąd. :)
      Dziękuję za informacje.. :D

      Usuń

Każdy komentarz to motywacja, a dla Ciebie to chwila taki napisać!
Podziel się ze mną swoją opinią!