16 maja 2015

Rozdział 13

[Zdjęcia pod tekstem]


Przez ostatnie 5 dni, trochę się działo. Może zacznę od tego, ze pogodziłam się Noah. Porozmawialiśmy szczerze, a przechodząc od słowa do słowa, okazało się, że całkiem fajny z niego chłopak. Jednak ustaliliśmy, że zapomnimy o całej tej sytuacji. Dużo nerwów nas to kosztowało. Nie był to jedyny problem z chłopakami. Dwa dni temu, swoją zazdrość okazał mi Nathan. Uznał, że ja nie widzę dla nas nici szansy i że od razu łapię się za kolejnego "fagasa", jak to nazwał Noah. Próbowałam mu wyjaśnić, wszystko, ale Nathan jest uparty jak osioł. W tym calu nic się nie zmienił. Lucas wraz z Noah i Nick'em próbowali nauczyć mnie i Olivię surfingu. Ćwiczyłyśmy do bólu, aż w końcu się nauczyłyśmy. Była przy tym niezła frajda. Mówiąc o Nicku, jak wiecie zaczął kurs nauki jazdy na motorze. Pierwsza lekcja okazała się pudłem. tak pudłem. Nick wjechał w pudła. To nawet ja potrafię nie wjechać na motorze, no dobra skuterku w kartony.! Melanie wróciła do domu. Micheal obraził się na cały świat, nie wiadomo o co mu chodzi. Ciotka zabrała go na wizytę do psychologa, ale żadnych rezultatów to nie dało. Rozmawiałam też z Jessicą. Wysłała mi parę snap'ów. Z pytaniem "Kto to jest Noah?". Jest moją najlepszą przyjaciółką, dlatego powiedziałam jej przez skype o moim pocałunku z "tym kimś". Na nieszczęście był tam jej brat, który kumpluje się z Nathan'em. Obiecał, że nic mu nie powie, ale już parę razy przejechałam się na jego dotrzymywaniu słowa.  

Dziś 31 grudnia. Sylwester. Do wczoraj nie miałyśmy planów na tę szczególną noc, jednak dostaliśmy wszyscy zaproszenie od Noah, który organizuje imprezę, tzn. jego rodzice. Dostałyśmy już zgodę na odrobinę alkoholu. Rodzice nawet się nie stawiali. Chyba zrozumieli, że za rok mam 18-tkę a poza tym, wiedzą, że jestem osobą odpowiedzialną. Można mi zaufać. Do południa rozmawiałam z Jessicą, która ciągle nie dawała mi spokoju. Wypytywała mnie jak na przesłuchaniu. Jak? Gdzie? I z kim? Później trochę poleniuchowałam. Zaczęłam czytać trylogię "50 twarzy Greya". Kurde. Sama chciałabym mieć takiego męża. Nie chodzi mi o bycie uległą, ale chodzi mi tutaj o wygląd tego faceta, ten opis. W międzyczasie wyprasowałam sukienkę. Posrebrzana góra z czarnym dołem. Następnie przyszykowałam cienie i inne bzdety potrzebne do makijażu i biżuterię. Z Olivią
poszłyśmy też na spacer. tzn. wyszłyśmy na dwór, na ławeczkę. Opalałyśmy nasze piękne buźki. Porobiłyśmy sobie wzajemnie zdjęcia. Muszę przyznać, że niektóre wyszły zadziwiająco. Zadziwiająco dobrze. Jedno z nich ustawiłam jako zdjęcie profilowe na Facebooku. Umówiłyśmy się już na "profesjonalną" sesję zdjęciową, przy naszym następnym spotkaniu.

(...)

- Martha gotowa? - darła się z pokoju obok Olivia. 
- Daj mi 5 minut! - krzyknęłam
- Przestańcie drzeć te japy - wtrącił się Nick
- Nie?! - dodałam
W końcu udało mi się wyjść z pokoju. Spakowałam do złotej kopertówki na wszelki wypadek, błyszczyk, tusz do rzęs, telefon. Byłam gotowa do wyjścia. Przed drzwiami zobaczyłam Olivię w krótkiej, czerwonej sukience i pofalowanych jak ja włosach. Wyglądała przepięknie. Zaraz za piękną stał Lucas. Ubrany w czarne rurki i białą elegancką koszulę. A do tego te włosy na żel. "Brałbym go, gdybym był dziewczyną" usłyszałam głos Nick'a po czym wpadłam w śmiech. Wyglądało to dosyć głupio, bo nikt nie wiedział o co chodzi.
- W porządku? - zapytał Lucas
- Jak najbardziej. To co idziemy? - dodałam, gdzie wcześniej zrobiliśmy grupowe #selfie. Następnie  udaliśmy się całą paczką na dół. Tam czekali już "dorośli". No bo jak ich inaczej nazwać. No dobra.. rodzice. Wszyscy byli ubrani elegancko. Utrzymywali się w kolorystyce czerni, czerwieni i błękitu. Szaleni !
 Kiedy wchodziliśmy do Climb'ów dom był już wypchany po brzegi. Trzy czwarte domu zajmowała młodzież ze szkoły Noah. Gospodarze przywitali nas ponczem i różnymi przystawkami. W końcu mają kelnerów i swoich własnych kucharzy. "Bogate sztuki" pomyślałam. Na początku przechodziłam z miejsca na miejsce. Rozglądałam się po całym domu. Po obejrzeniu parteru udałam się na górę i łaziłam jak złodziej po pokojach, od jednego do drugiego. Aż w końcu natknęłam się na pokój Noah i jego własną osobę.
- Hej - powiedziałam jąkając się - Przeszkadzam?
- Nie wejdź. Właśnie miałem schodzić na dół. Pięknie wyglądasz - dodał i pocałował mnie w policzek
- Noah..
- Tak wiem. Nie powinienem. A tak w ogóle, to co robisz na górze?
- Patrzę jak mieszkasz - uśmiecham się
- Nie ma tu nic do oglądania. Brud, syf, kiła i mogiła - zaśmiał się, wyganiając mnie z pokoju. Razem zeszliśmy na dół. Pierwsze półgodziny siedzieliśmy przy basenie i rozmawialiśmy całą paczką. Około 21:00 przyszedł dopiero DJ. Wtedy wszyscy zawzięli się do tańca. Szczerze?! Wyszalałam się jak nigdy. Tak naprawdę to nie cierpię chodzenia na dyskoteki, ale takiej przegapić nie można było! Zaczęło się od tradycyjnego POP'u, przez DISCO POLO, aż w końcu przyszedł czas na tzn. wolne tańce. Mama z tatą jako pierwsi wyszli na parkiet, kiedy cała młodzież siedziała na swoich kufrach. I tak było w kółko. Wszystko zaczęło się już w 2015!
- Trzy..Dwa..Jeden.. Szczęśliwego Nowego Roku - krzyczeliśmy aż do bólu. Razem z szampanem i górą innego alkoholu przywitaliśmy nowy rok. Większość już nie mogła ustać na nogach. Na tym ciemnym tle, rozbłysły się w jednej chwili tysiące fajerwerek. Pomyśleć, że w ciągu całego roku jest tylko jeden taki dzień..
Olivia, ja, Noah i Nick wyszliśmy w stronę miasta. Na niebie dalej było kolorowo. Szliśmy wpatrzeni w te wszelkie światełka oraz odkrzykując "Szczęśliwego Nowego". W końcu dotarliśmy na główny rynek. Sami kupiliśmy wczoraj fajerwerki, więc wypadałoby je odpalić. Podobno Climb
b przyszykował coś specjalnego dla mnie. Byłam lekko poddenerwowana, bo chciałam się już dowiedzieć o co chodzi. Najpierw wszyscy razem puściliśmy ku górze rakiety. Trzeba przyznać, że w Australii wygląda to sto razy lepiej niż u nas. Następnie Noah zabrał mnie na spacer, gdzie reszta wróciła z powrotem na imprezę.
- Słyszałem, że pojutrze wyjeżdżacie.. no w sumie jutro. - zaczął
- Niestety. Tak bardzo chciałabym tutaj zostać. Nie masz pojęcia jak bardzo.
- Nie wiem, ale domyślam się. Dlatego.. - dodał - chciałbym abyś dobrze zapamiętała ten moment, Żebym ci się śnił po nocach, tak jak ty mi
- Co?
- Żartowałem! - zaśmiał się - Dobrze wiemy, że będziemy za sobą tęsknić..
- Idealnie ujęte- dodałam - ale jak przyjaciele?
- Nie. Jak dwoje nieszczęśliwie zakochanych w sobie ludzi!
- Noah, rozmawialiśmy już o tym.
- I co z tego. Zrozum, że zależy mi na tobie. Tak wiem co sobie teraz myślisz, ale w te 10, już 11 dni, naprawdę poczułem, jakbyśmy znali się od dawna. - powiedział, po czym przybliżył się do mnie. Byliśmy kilka centymetrów oddaleni od siebie, może zaledwie z 5.
- Chciałabym ci dać te szansę, ale.. - dodałam
- Nie ma żadnego ale. Obiecuję ci, że będę dzwonił dzień i noc, a jak uzbieram trochę kasy przy pracy to przylecę do ciebie, tylko musisz dać mi szansę.
- Noah, naprawdę liczę się z twoim zdaniem.. Muszę przyznać, że ty też nie jesteś mi obojętny - powiedziałam, a następnie przygryzłam wargę i w końcu to z siebie wyrzuciłam - W Nowym Orleanie także ktoś czeka na mnie. Abym powiedziała jemu, że zależy mi na nim i że chciałabym się z nim spotykać. Wiesz co jest najgorsze? Że los pląta tak moje życie, że muszę już na początku podejmować takie trudne decyzje. Z kim? Po co? Dlaczego ten? - rzuciłam, a Noah przybliżył się do mnie jeszcze bliżej i złożył pocałunek na mych ustach. Tym razem trwał  od znacznie dłużej. Teraz i ja się zaangażowałam. Najpierw było delikatnie, ale chłopak przechodził do coraz bardziej namiętnego pocałunku, aż w końcu zwolnił tempo. Teraz dopiero poczułam, co Noah miał na myśli, mówiąc, że mu na mnie zależy. Tak na prawdę do teraz zastanawiam się czy to wszystko w Brisbane powinno się zdarzyć, no ale trudno. Co się stało, to się nie odstanie.
Kiedy chłopak przestał mnie całować, przez chwilę popatrzeliśmy sobie prosto w oczy. Te jego cudowne oczy! Ach.! Mogłabym się w nie patrzeć godzinami. W końcu wróciliśmy wolnym spacerem do domu Noah. Impreza jeszcze trwała. Wszyscy, tzn. pozostała młodzież dobrze się bawiła. Zauważyłam, że rodzice wraz z resztą Margon'ów wrócili do domu. Zostałam tutaj sama, ale z Noah. Wpatrzeni sobie głęboko w oczy, przetańczyliśmy kilka piosenek. Zmęczona całą upojną nocą, poprosiłam chłopaka by odprowadził mnie do domu, mimo iż miałam do niego zaledwie parę kroków.
- Dziękuję za odprowadzenie. - powiedziałam podchodząc do drzwi.
- To ja dziękuję za cudowne rozpoczęcie nowego dnia, zarazem roku - powiedział, trzymając ręce w kieszeniach. Trzeba przyznać, że to do niego pasuje.
- No to co, do jutra.
- Do później! Bo jutro wyjeżdżasz - dodał
- Racja. Żałuję, że tak wcześnie musimy wracać. Niestety szkoła wzywa!
- Ja wracam dopiero za tydzień, jedziemy jeszcze do dziadków, ale pogadamy o tym wszystkim później. Leć się wyspać, nie mogę już patrzeć, jak zasypiasz na stojąco!
- Ja? No proszę cię - powiedziałam, - no dobra. To w takim razie ja lecę. Pa - podbiegłam do niego o pocałowałam w policzek, po czym weszłam do domu. Od razu poleciałam na górę i rzuciłam się na łóżko.




/JK

Zachęcam do komentowania i głosowania w ankietach!!!

3 komentarze:

  1. I znowu się pocałowali.! :3
    Szkoda, ze już wyjeżdżają z Brisbane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeszcze tam wrócą! :)

      Usuń
  2. Szkoda, że opuszczają Brisbane! :(

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to motywacja, a dla Ciebie to chwila taki napisać!
Podziel się ze mną swoją opinią!