08 maja 2015

Rozdział 12

SoundTruck
[Zdjęcia pod tekstem]


- O matko! - powiedziałam, po czym wtuliłam się mocno w babcie. Moja mina mówiła sama za siebie. Ten pokoik, a raczej pracownia była cudowna. Trafiona w gust kolorystyczny. Zawsze marzłam w Seattle o takim miejscu, gdzie mogłabym się wyciszyć. Kiedyś bardzo tego potrzebowałam.. Nie mogłam powstrzymać łez, które leciały jedna za drugą. 
- Nie myślałam, że aż tak ci się spodoba.  - dodała Camille
- Przecież on jest piękny. On musiał mi się spodobać.
- Jak już wspomniałam cała rodzina pracowała tutaj. 
- I Noah - dodałam
- Lubisz go?
- Babciu! - odparłam - To nie chwila na taką rozmowę - powiedziałam i pocałowałam ją lekko w policzek.
- Mam jeszcze jedną niespodziankę, ale teraz dla was wszystkich. Chcę, żebyś zobaczyła to jaka pierwsza z was.
O matko! Kolejna niespodzianka. Na początku pomyślałam, że może wyrzeźbiła jakiś posąg, albo rzeźbę.. babcia byłaby do tego zdolna. Jednak, pomyliłam się. 
Przeszłyśmy do pokoju obok, Camille otwierała kolejne drzwi, a ja nie mogłam doczekać się, co zaraz zobaczę. Moim szaroniebieskim oczom ukazał się malutki pokoik z napisem "Czekaliśmy na ciebie aniołku". 
- Czy to..? - zapytałam
- Tak, to pokój dla maluszka, który za 3 miesiące przyjdzie na świat. 
- Kiedy wy to zrobiliście? 
- Problemy zdrowotne, kochanie. - powiedziała, gdzie obie wpadłyśmy w śmiech. Już dawno z nikim, tak dobrze mi się nie rozmawiało. Już nie patrząc na wścibską ciekawość babci, bardzo ją kocham i nie macie pojęcia jak bardzo za nią tęskniłam. Tak dawno się nie widziałyśmy, przez kłótnię rodziców. Ciekawe o co poszło..
- To co idziemy po rodziców? - zapytałam
- Pokażemy im, jak wrócimy do domu, wszyscy razem.. A teraz - dodała - weźmy coś do jedzenia i koc, żeby nic nie podejrzewali.
Tym razem szłyśmy wolniej na plażę. Kiedy dotarłyśmy do celu, ujrzałam Noah, który siedział na moim miejscu przy stole. Chłopak uśmiechnął się do mnie, gdy mnie tylko zobaczył. Nawet chyba się zawieruszył, bo nie mógł ode mnie oderwać wzroku.
- Uważaj, bo ci patrzałki wylecą - powiedział Nick
- Nick! - krzyknęła mama, a Lucas zachichotał.
- Czy moja osoba, tak bardzo ciebie bawi?- dodałam
- Ty? Nigdy! - odparł
Po tej idiotycznej sytuacji, Noah po prosił mnie abyśmy poszli na spacer, na co ja się zgodziłam. Przeszliśmy przez pobliski lasek, po Tingalpa Creek Reserve, aż w końcu doszliśmy do starego opuszczonego domu.  Po drodze zrobiliśmy sobie parę #selfie na pamiątkę. No a co! Nie miałam bladego pojęcia, po co tutaj przyszliśmy. Czekałam, aż chłopak sam mi powie, po co! Na początku rozmawialiśmy o świętach. W jakiej atmosferze to wszystko mija, ale dobrze wiedzieliśmy, że to nie po to tu siedzimy.
- Noah - powiedziałam - Możesz przejść do konkretów?
- To znaczy?
- Do konkretów.. po co tu mnie przyprowadziłeś?
- Chciałem ci pokazać część dzieciństwa, twojego dzieciństwa.
- Mojego? Poczekaj, o co tu chodzi?
- Nie pamiętasz tego miejsca?
- A dlaczego miałabym to koszmarne miejsce pamiętać.
- Z tego co mówiła twoja babcia, tutaj po raz pierwszy pocałowałaś się z chłopakiem, kiedy miałaś 10 lat. 
- Rozmawiasz z Camille o moim życiu prywatnym? Dlaczego?
- Kiedy zobaczyłem cię na lotnisku, nie wiem jak, ale poczułem coś do ciebie. Myślałem, że to szybko minie.. jednak tak się nie stało. Chciałem się dowiedzieć  o tobie jak najwięcej. Poza tym, kiedy odświeżaliśmy pokój dla ciebie, Camille sama mi o tobie mówiła.
- Poczekaj, czy ty chcesz mi powiedzieć, że się we mnie zakochałeś? Jeśli tak, to muszę cię rozczarować. Nic z tego nie będzie,
- Chyba sama nie wierzysz w to co mówisz - powiedział - jesteś pewna, że nic do mnie nie czujesz?
Wtedy nieświadomie dałam się podejść. Chłopak przybliżył się do mnie i ułożył swoje usta na moich. Był to delikatny pocałunek. Poczułam pewien dreszczyk. Teraz myślę, że mógł być to wiecznie trwający moment. Wiedziałam, że to nie powinno się wydarzyć, dlatego rzuciłam "przepraszam" i zaczęłam biec stronę domu. Zanim dobiegłam, zatrzymałam się w kilku miejscach. Nie patrząc na nic, wtulałam głową w kolana i wypłakiwałam się za wszelkie czasy. Na moje nieszczęście wszyscy wrócili już do domu.  Nikt chyba mnie nie zauważył, więc oszczędziłam sobie kolejnych niepotrzebnych pytań. Od razu udałam się do pokoju w którym spałam. Próbowałam zasnąć, jednak nic z tego. W międzyczasie sprawdziłam facebook'a, snapchat'a. Zdjęcie które znalazłam na swojej stronie zszokowało mnie. Było wiele głupich komentarzy typu: "Martha Widać, że Australia dobrze ci służy. Czyżbyśmy mieli nową parę?". Oprócz tego dostałam wiadomość od Noah.
"Przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło. Po prostu chciałem być fair wobec ciebie. Nie myślałem, ze moje zachowanie ciebie w jakikolwiek sposób urazi."
Wtedy kompletnie nie wiedziałam co myśleć. Jedyne o czym marzyłam to piękny, odraczający od rzeczywistości sen. 

/JK

5 komentarzy = Rozdział 13
Dobijamy do 5000 wyświetleń kochani! ♥
Liczę na Was.


9 komentarzy:

  1. o jeny <3 :o pocałowali się :o ciekawe co będzie potem *.* czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne :3 Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam czytać opowiadania! kto robił Ci szablon?
    pop--sugar.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://iwillcatchyouifyoufallszablony.blogspot.com/

      Usuń
  4. Świetne jest to opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to motywacja, a dla Ciebie to chwila taki napisać!
Podziel się ze mną swoją opinią!