26 stycznia 2015

Rozdział 5

Przez kolejne noce śnił mi się list, który dostałam od babci. Widziałam w mojej głowie milion obrazów, kiedy to Margon pisała piórem po świstku papieru. Tak na prawdę, w głębi serca czułam smutek, ale i odrobinę troski. Cieszyłam się, że na sto procent pojedziemy do dziadków. Tak bardzo za nimi tęsknię, tak bardzo chciałabym ich zobaczyć. Jednak wyjazd jest dopiero jutro. Może nie wszyscy, ale na pewno jest ktoś ciekaw, co stało się z moją stópką. Otóż jest w porządku rana się goi i chodzę już normalnie. Lea opiekowała się mną, abym się nie przemęczała. Razem z Chloe gotowała obiadki, a ja w sumie im pomagałam. Przez te pięć dni, dużo się nauczyłam. Oczywiście Nick się ze mnie śmieje, bo dalej uważa, że jestem do niczego.. Ja dobrze go rozumiem, bo mam o nim takie samo zdanie. Haha. Tak.. to nasze droczenie się. Czasem mam dość mojego wkurzającego braciszka, ale tak naprawdę to nie wyobrażam sobie, życia w domu bez niego. Dzisiejszy dzień, był zaskoczeniem dla wszystkich.
Było to gdzieś przed południem, może około jedenastej. Ubrana, uczesana zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. Dzisiaj pozwoliłam sobie na lenistwo, ponieważ mamy już wolne od szkoły.. mimo, że jeszcze tydzień do świąt. Cała rodzinka była po śniadaniu, jednak nikt jeszcze nie odszedł od stołu. Wszystkie papiery ojca, latały po stole. Mama przeglądała prezenty, które mogłaby zamówić. Chciała jakoś sprytnie ukryć te wszystkie strony, no ale proszę was.. czy ja i Nick, mamy po 5 lat?? W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Z racji, że nikt nie usłyszał go poza mną, musiałam podejść do drzwi. Na początku pomyślałam, ze to Nathan, ale kiedy otworzyłam drzwi, myślałam, że padnę na zawał. Zastanawiałam się, czemu on nas nie uprzedził, że przyjeżdża.
- Lucas? Co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona
- Ale powitanie. Cześć siostra - powiedział po czym pocałował mnie w policzek. Wtedy rzuciłam mu się ze łzami na szyję. Przytuliłam go najmocniej jak tylko mogłam.
- Nawet nie masz pojęcia jak za tobą tęskniłam, jak wszyscy za tobą tęskniliśmy. Właź, czemu tam stoisz - powiedziałam - Chodźcie tu.- krzyknęłam
- Spokojnie, nie mam ochoty na rodzinne przytulasy - dodał, żartując. 
Gdybyście tylko widzieli miny rodziców, kiedy ujrzeli Lucas'a w  przed pokoju. Nigdy chyba za razem się tak nie cieszyli jak i byli zdziwieni. Lucas od 3 miesięcy był na tym swoim Tournee. Żaden z nas nie przepuszczał, że ten dzień kiedyś nadejdzie. Przez trzy miesiące, praktycznie mieliśmy zero kontaktu z Feist'em. Jedyne co nam powiedział, to to, iż wszystko z nim w porządku i żebyśmy za często nie dzwonili, bo ma zawalony czas. No proszę.. Kochany synuś mamusi, tak jakby złamał jej serce.  Z jednej strony mam do niego pretensje, ale z drugiej.. kocham go i wiem, że ta cała sytuacji gdzieś w głębi jego duszy, naprawdę było mu trudno. Lucas to dobry, miły a nawet jak chce, potrafi być romantyczny. "Ciekawe czy poznał tam jakąś dziewczynę" ~ pomyślałam  Przez kolejne trzy godziny, rodzice nie dawali chłopakowi spokoju. Nick, też nie dawał mu wolnej chwili nawet na parę oddechów.
- Dajcie mu spokój. Lucas dopiero co przyjechał, a wy robicie mu przesłuchanie, jakby nie było go sto lat. - powiedziałam, mając już dosyć tych przedziwnych rozmów
- Dziękuję - dodał Lucas
- No dobra, koniec na dzisiaj - zaśmiał się tata - Opowiesz nam resztę w samolocie.
- Samolocie? - zapytał L.Feist
- A bo ty nic nie wiesz. Jutro lecimy na święta do dziadków. Dzwoniliśmy do ciebie, ale oczywiście nie odbierałeś. Po co ci chłopie ten telefon? - dodał Edward
 - Nie odbieram bo go zgubiłem, to znaczy popsuł się na amen. Kurde.. Nie wiedziałem jak wam o tym powiedzieć.
-Zgubiłeś? - zapytała zdenerwowana Lea
- Tak. Wiem, że powinienem od razu zadzwonić, no ale wyszło jak wyszło.
- Proszę cię Lucas, nie denerwuj nas. W salonie jest zapasowy dość dobry telefon, masz kartę SIM?
- Tak, zachowała się, zgubiłem tylko jedną.
- Człowieku - krzyknął Edward
- Przepraszam no - powiedział Lucas, patrząc się na mnie i Nick'a. Wydaje mi się, że w ten sposób prosił, błagał o pomoc. Dobrze wiem, że nasz ojciec szybko się denerwuje. To znaczy musi mieć naprawdę dobry powód, jak na przykład ten telefon. Nie dziwię się, że Lucas nie chciał dzwonić, ale i tak by się to wydało prędzej czy później. Około piętnastej, chłopak zaproponował mi wyjście na miasto. Najpierw udaliśmy się na pizze, bo oboje byliśmy głodni. Zjedliśmy dwie duże.. "Łakomczychy" ~ nazwał nas tak mój przyjaciel Josh, który pracował w tej knajpce. Następnie udaliśmy się do kina na "Love Rosi". w połowie seansu. Lucas stwierdził, że ten film jest nudny, więc poszliśmy na inny, który się mu bardziej spodobał, czyli na "Hobbit: The Battle Of Five Armies". W sumie, mnie się ten film również podobał bardziej, niż ten poprzedni. Wydaliśmy fortunę na bilety, ale jak to uznał mój brat, było warto. Na koniec dnia, udaliśmy się na zakupy świąteczne. Razem kupiliśmy prezent dla rodziców, każdy z osobna dla Nick'a, dla siebie nawzajem. Osobno, z troski i wdzięczności zakupiłam prezent dla Chloe. Co to? Dowiecie się w swoim czasie. No i oczywiście wspólny prezent od Feist'ów dla dziadków z Brisbane. Wróciliśmy do domu przed dziewiątą wieczorem. W trakcie tej zabawy, otrzymałam 50 powiadomień, w tym 3 SMS'Y, od Jess, Nathan'a i Josh'a. najbardziej przekonała mnie wiadomość od dawnej miłości
"Hej. Moglibyśmy się jutro z rana spotkać? Wiem, że wyjeżdżasz do Australii, ale błagam cię.. poświęć mi z 20 minut, 
Czekam na odpowiedź xx"
Postanowiłam odpisać chłopakowi:
"Nie ma problemu, wstanę trochę wcześniej, ale no trudno. Mam nadzieję, że warto i, że masz na prawdę mi coś ważnego do przekazania. 
Dobranoc xo"
Wtedy przypomniałam sobie, że była umówiona z Jess. Było mi strasznie głupio. Zadzwoniłam do niej i od razu wszystko wytłumaczyłam. W jej głosie słyszałam zdenerwowanie, złość, ale zauważyłam, także radość, kiedy usłyszała o przyjeździe Lucas'a. Powiedziałam jej także o wyjeździe do Brisbane. Jessica sama z rodzicami wyjeżdża na święta, tylko, że do LA. Uwielbia to miasto. Sama zawsze mi mówi, że jak będzie stara to tam zamieszka. Haha. Kocham ją. ♥ 
   Ciągle nad wszystkim się zastanawiam.. Jednak w przypadku Nathan'a było inaczej. Nie miałam pojęcia o co tu w tym wszystkim chodzi, ale jakoś zbytnio mnie to nie interesowało. Zmęczona po dniu Feist'ów, runęłam w piżamie na łóżko, gdzie od razu zasnęłam jak "zbity dzik". Haha. Uwielbiam te metafory :*


DOBRANOC 

/JK


[Liczymy na 10 komentarzy, waszych komentarzy 
Zapraszamy do udziały w ankietach. 
No a przede wszystkich do czytania CFTF ♥]

2 komentarze:

Każdy komentarz to motywacja, a dla Ciebie to chwila taki napisać!
Podziel się ze mną swoją opinią!