18 stycznia 2015

Rozdział 4


W tym pudełku znajdowało się ostatnie moje pragnienie. Rodzice, dobrze wiedzieli, że marzyłam o nowym telefonie, ale żeby od razu ten najnowszy model, do tego jeszcze ten drogi zegarek, po prostu nie wierzyłam, że to się wydarzyło. Pewnie myślicie, że marzyłam o nowym telefonie, nie.. marzyłam o wiadomości i informacji o dziadkach. Myślałam o nich dzień i noc od 2 lat. .. Podczas posiłku siedziałam przy stole z otwartą buzią. Nie do końca otworzyłam pudełko, żeby nie przechwalać się prezentem, chociaż miałam na to ogromną ochotę. Babcia wiedziała, że potrzeba mi trochę elegancji, niż dawniej. Za to ją kocham. Wtedy popatrzyłam na zdjęcie całej rodziny Feist'ów, w białej ramce, ustawionej na górnej stronie kominka. W międzyczasie próbowałam dokończyć danie główne no i ten deser, ale żołądek mówił stanowcze NIE!. Po obiedzie udałam się na górę, kiedy reszta rodziny sprzątała po posiłku. Bez wahania, przemieniłam kartę od telefonu jak i kartę pamięci z jednego do drugiego urządzenia. W ciągu godziny rozpracowałam to całe cudeńko. Tą nową informacją, wydarzeniem podzieliłam się z Jess. "Nie uwierzysz. Mam go. Nowy telefon od dziadków. Czemu ja ci się nim chwalę? Haha. Masz jutro czas? Odpisz, błagam Cię.! xx". Po czy Jess odpisała mi: "No ładnie, ładnie. Czas mam. Tak od 14:00 jestem do twojej dyspozycji, to co przy LB o 15:00, jak zawsze? xo". Wymieniłyśmy się jeszcze kilkunastoma SMS'ami, na temat dnia w szkole, o mojej nieobecności w niej i o reszcie głupot. Okazało się, że Josh, publicznie pocałował Chrissy. Na początku nie mogłam w to uwierzyć, przecież chłopak nigdy by tak nie postąpił, sam z siebie. Za dobrze go znam, niby tylko te 3 lata, ale na prawdę dobrze. Dowiedziałam się również, że ten konkurs talentów został przyspieszony. Data mianuje się na 4 stycznia. Szczerze? Zdenerwowałam się trochę i zastanawiałam się, co by tu zaśpiewać. Tę próbę przerwał dźwięk telefonu.
- halo? - zapytałam
- Cześć, tu Nathan - powiedział - Jak tam się czujesz? lepiej już?
- Tak, lepiej. Dziękuję. A co u ciebie słychać?
- Ah.. jakoś ujdzie. Bez zmian. Pomyślałem, że zadzwonię, więc..
- Rozumiem. - dodałam - Przepraszam cię jeszcze raz za dzisiaj, ale ten wypadek nie był planowany.
- Zdarza się. Poza tym, nic się nie stało. Świeże powietrze jeszcze nikomu nie zaszkodziło. - powiedział - A właśnie. Znajdziesz jutro czas na spacer? Ze mną?
- Jutro? - zająknęłam się - Jestem już umówiona z Jessicą, ale zobaczymy, co z nią wymyślimy. Na razie jesteśmy tylko umówione w "Long Break", więc.. zawsze się może coś zmienić.
- Okej. To jutro się odezwę. - dodał - Nie będę już przeszkadzał. Na razie - powiedział z lekkim sarkazmem
- Do zobaczenia. - dodałam. Nie wiem dlaczego, ale wyczułam w słowach Nathan'a, odrobinę nieszczerych słów. Pomyślałam, żeby z nim to wyjaśnić, ale wiem, że czasem w Seatlle się tak zachowywał, dlatego się tym zbytnio nie przejęłam. Siadając z powrotem na łóżko, postanowiłam wyjąć wszystko z pudełka po prezencie. Z małego kartonika, wyleciała biała koperta. Ciekawa, co znajduje się w środku, chwyciłam ostre nożyczki z biurka i rozcięłam zagięcie koperty. W środku okazał się list, list od babci:
Martho, 
Wiem, że od dawna się z wami nie kontaktowaliśmy, ale mieliśmy małe problemy zdrowotne. Nie martw się, to nic poważnego. Jednak nie chcieliśmy was martwić. 
W imieniu moim i dziadka, chcielibyśmy zaprosić was do nas, do Brisbane, na święta. Klimat jest całkiem inny, jest gorąco, a poza tym.. moglibyśmy w końcu spędzić te najbliższe święta razem. Mam nadzieję, że się zdecydujecie. Poza tym, porozmawialibyśmy o tym, co u was słychać, czy wszystko w porządku. Chciałabym dowiedzieć się, jak przygotowania Nick'a do matury, czy ten"osioł" jak to mówisz, zda ją czy też i nie. Jesteśmy również ciekawi jak toczy się kariera Lucas'a. Dawno się do nas nie odzywał, mam nadzieję, że chociaż z Wami rozmawia. Pamiętaj, że zawsze będziemy was kochać, bez względu na wszystko. 
Gdybyście się zdecydowali, zadzwońcie do nas. Bardzo czekamy na wasz telefon. 
Pozdrawiamy
Camile & Mark

Bez względu na wszystko? O co tu chodzi? Trochę się nad tym zastanawiałam. Długo mi to zajęło.. gdzieś tak z 2 godziny. Podczas przemyśleń przesłuchałam około 30 piosenek. Połowa z nich była typu House . Lubię dość ten rodzaj muzyki.. Chociaż ostatnio przekomarzam się na coś w style Rock&Roll. W międzyczasie wzięłam się też za naukę, mimo, że jest piątek i powinnam szaleć po dyskotekach z Jess. Około dziesiątej wieczorem, zeszłam na dół, aby zjeść resztki z kolacji, na którą nie zeszłam wcześniej. Zjadłam co nie co, ale jakoś nie do pełna. Może nie byłam specjalnie zmęczona, ale późnym wieczorem poczułam chęć położenia się do snu. Żeby nie było, że jestem leń i do tego śmierdzący, pochwalę się z wami, że przed zaśnięciem wzięłam szybki, ale gorący prysznic i ubrałam się w moją Mickey-Mouse piżamę. 
DOBRANOC - powiedziałam, do mojej ukochanej maskotki, w kształcie baranka.. Uwielbiam ją ♥ (Dostałam ją od babci z Brisbane...)

/JK

[Liczę na mnóstwo komentarzy ;*]

8 komentarzy:

  1. Nominuję do LBA !!! <3

    http://onedirection-true-love.blogspot.com/2015/01/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

  3. "Psychic Love" - Fanfiction o Harry'm

    Valerie nigdy nie była kochana, nawet przez rodziców. Pewnego dnia zostaje zgwałcona. Załamuję się do takiego stopnia, że rodzice oddają ją do Szpitala Psychiatrycznego.
    Jeden sen zmienia wszystko...
    W Szpitalu na Oddziale Terapii Uzależnień Od Alkoholu pojawia się on - chłopka za snu.

    Co to wszystko może oznaczać?
    Jak potoczą się losy Val?
    Dowiesz się czytając Psychic Love !

    http://psychic-love-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, bardzo wciąga i aż chce się czytać dalej :)
    http://odrobina-ciepla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to motywacja, a dla Ciebie to chwila taki napisać!
Podziel się ze mną swoją opinią!