12 stycznia 2015

Rozdział 3

~ dzwonił bezlitośnie mój budzik. Nie wierzyłam, że tak szybko zaczyna się kolejny dzień. Na zegarku była równo szósta. Jakoś żwawo zerwałam się z łóżka i udałam się jak co dzień w stronę łazienki. Moją kąpiel zakłócił sygnał SMS'a. Była to wiadomość od Jess, "Tylko nie spóźnij się..~:) " W połowie jeszcze zmęczona ubrałam się i umalowałam się.  Schodząc do salon'u potknęłam się o wystającą listwę, rozcinając sobie w ten sposób stopę. "Auć.. Cholera..Jak to boli"-krzyknęłam, gdzie po chwili wyszedł z pokoju Nick:
- Co jest? -zapytał widząc plamę krwi - Mamo -krzyknął
- Nic, w porządku. Tylko się  rozcięłam.. - powiedziałam, próbując wstając.
- Może chodź, pomogę ci.. co? - zaproponował. Zdziwiłam się, ale oczywiście skorzystałam z pomocy brata w zejściu na dół. W kuchni czekała na nas mama, czekająca na wiadomość "CO SIĘ STAŁO?". 
- Nic mi nie jest,  spokojnie, zaraz się ubieram i idę do szkoły. Poza tym Nathan zaraz tu przyjdzie. - dodałam
- No przecież ty kulejesz! - powiedziała Lea - nie ma mowy, zostajesz dziś w domu, chociaż dzisiaj. 
- Mamo..! - krzyknęłam
- Okej. Idź, ale nie dzwoń później ani do mnie, ani do taty, że mamy po ciebie przyjechać.
-Ugh.. No dobra. Zostaję. - Warknęłam. Nick oczywiście poszedł do szkoły, tylko ja musiałam zostać. Cały czas zastanawiałam się, dlaczego mnie to spotyka.. Mogłam przecież skłamać, że mam ważny test z biologii lub z matematyki. Już trudno. Napisałam SMS'a do Jess, żeby nie martwiła się moją nieobecnością. Jeszcze brakowało by, aby sobie coś pomyślała. Biorąc śniadanie, czyli tosty z serem ktoś pukał do drzwi. " To Nathan"~pomyślałam. Moje myślenie, wyprzedziła Chloe. W sumie, cieszyłam się, że Nathan nie wystawił mnie do wiatru, ale z drugiej strony byłam przerażona, bo nie wiedziałam jak mu powiedzieć, że nie idę do szkoły. Nathan jest taką osobą, że bardzo łatwo się denerwuje. Przynajmniej tak było 3 lata temu, Myślę, że w głębi się zmienił, ale okaże się później. Chloe zaprosiła chłopaka do środka. Sama, nie wiedząc co się wydarzyło rano, wołała mnie. 
- Tutaj jestem, Chloe. - powiedziałam
- Co ci się stało? Kulejesz! - dodała z przerażoną miną 
- Spokojnie, jest wszystko w porządku. Rozcięłam sobie tylko stopę. - mówiłam, podchodząc do drzwi - Cześć Nathan. Przepraszam Cię, ale chyba słyszałeś co się stało.. dzisiaj nie idę do szkoły. Trochę kuleję i boli mnie lekko ta noga. Dziękuję ci za fatygę, ale innym razem. W sumie mogłam zadzwonić do ciebie. Poprostu ciota ze mnie - dodałam
- Przestań. Nic się nie stało. Zadzwoń do mnie, później. Do widzenia! - odparł
- Nathan.? -zaczepiłam go - Masz ten sam numer? Co wcześniej?
-Ten sam - uśmiechnął się do mnie i odszedł w stronę szkoły. Widać, że był wkurzony, dlatego zrobiło mi się go szkoda, bo pofatygował się, a tu niespodzianka. Niestety nic na to nie poradzę. Przez niecałą godzinę, myślałam przed telewizorem co robić przez cały dzień. Myślałam o zakupach, 'ale z tą nogą to raczej nie wypali" - dodałam , o szybkim kursie uczenia przez Chloe. Pamiętam, że kiedyś mi go obiecała. Uznałam, że ten kurs to dobry pomysł, tym bardziej, że nie muszę stać, tylko mogę usiąść na krześle barowym i gotować same pyszności.. Kiedy poszłam szukać Chloe, usłyszałam krzyk. Na szczęście nie było to nic strasznego, jak mogłoby się wydawać. Oczywiście mój ukochany braciszek, musiał zrobić coś głupiego. Ustawił dzwonek na 8:30, gdzie sygnał to był krzyk, przerażonej dziewczyny, która miałaby za chwilę zginąć. 
- Cześć aniołeczku - powiedziała do mnie z uśmiechem Chloe
- Coś się stało? Masz dziś dobry humor? - zapytałam
- Moja rodzina dziś przyjeżdża, syn z dwójką dzieci, Amandą i Alex'em. Tak dawno ich nie widziałam, tak bardzo za nimi tęskniłam. 
- Rozumiem cię. Sama czasem tęsknię za swoja rodziną. Ostatnio się to zmieniło, ale dalej czuję, że rodzice poświęcają mi mało uwagi, z resztą Nick'owi i Lucas'owi również. 
- Może mam porozmawiać z Leą ? - dodała
- Nie, nie trzeba. Tylko sobie zaszkodzisz. 
- Jak chcesz.. To jakie plany na dzisiaj Martha? 
- Nauczysz mnie gotować? - zapytałam, patrząc na jej zdziwioną twarz
- Gotować? Mogę nauczyć cię wykonywać parę przepisów. Może przekąska, dani główne i deser. Coś łatwego na początek - zaśmiała się
- Jak w tych programach kulinarnych. - dodałam
- Jak wyjdzie dobre - spojrzała na mnie - to podamy to do stołu.
- Niech będzie. - powiedziałam i zabrałyśmy się do działania. Dobrze wiedziałam, że dla Chloe nie będzie problemu, aby nauczyć mnie przyrządzać co nie co. Na początek zdecydowałyśmy się na Tajskie Przekąski z ostrym nadzieniem. Podczas robienia farszu, jak zawsze musiałam podjeść troszeczkę i do tej pory żałuję. Farsz był tak ostry, że paliło w język. Gosposia uspokoiła mnie i powiedziała, że później doda się soku z cytryny, który zmniejszy ostrość dania. Następnie wzięłyśmy się za danie główne, a dokładniej za stek z łososia bałtyckiego z sosem szczawiowym i plackami ziemniaczanymi. Ah.. Nazwa dania tak długa, jak czas jego gotowania. Łącznie z ciastem czekoladowym, który był na deser, nasza praca zakończyła się przed 15:00. Kto by pomyślał, że tyle czasu nam to wszystko zajmie. Jednak cieszę, się, że te dania się udały i wyszły smakowicie. "Już się bałam, że coś spalę" ~ pomyślałam. Nie zostało nam wiele czasu do zlotu całej rodziny, więc szybko z Chloe sprzątnęłyśmy kuchnię i nakryłyśmy do stołu. Schodząca z sypialni mama, od razu wyczuła zapach nowo użytych przypraw i nowych składników. Sama przecież kiedyś uczyła się gotować. W tamtym momencie zastanawiałam się nad jednym. dlaczego ona już nie gotuje? Mniejsza oto. Kiedy cała rodzinka zaczęła wracać do domu, z pracy czy ze szkoły, wszystko było gotowe. Razem usiedliśmy do stołu, Feist'owie zachwycali się nowymi daniami, nowymi smakami. Wypytywali Chloe co tutaj dodała, co za przyprawy. Gosposia jednak odpowiadała, że jest to jej rodzinny sekret. W tamtym momencie zrobiło mi się na prawdę ciepło na sercu. Poczułam jak cząstka zaufania i szczęście wchodzi do mojego serca, ale przez gardło, bo w pewnym momencie się zakrztusiłam. 
- Przepraszam - powiedziałam popijając wodą.
- Powiedz mi, jak twoja noga? - pytała mama
- W porządku już mnie nie boli, ale dalej lekko kuleję - odpowiedziałam
- Co się stało? Upadłaś? - pytał zaniepokojony tata
- Nic. Spokojnie. Skaleczyłam się delikatnie, ale jest już w porządku. A jak u ciebie.. jak w pracy? 
- Nie najlepiej. Jest grudzień a obroty są małe. Podobno szef przed świętami szykuje zwolnienia. Mam nadzieję, że nie trafi na mnie. - dodał zasmucony
- Co ty mówisz? Przecież pracujesz ciężko, więc dlaczego miałby cię wywalić. Będzie dobrze. - próbowała pocieszyć Edwarda mama. 
- A właśnie. Jeśli mówimy o pocieszeniu, mam Martha dla ciebie obiecany prezent. - powiedział, wychodząc do salonu. Byłam zaskoczona, bo wrócił z innym pudełkiem, jeszcze mniejszym, niż wyciągał wczoraj z samochodu. 
- To powiecie mi, o co chodzi z ta niespodzianką, przecież niedługo są święta. Prezenty, mogą zaczekać. - dopytywałam się
- To nie jest prezent od nas. To jest prezent od dziadków z Australii. Przesyłają prezenty dla każdego z was, ale dla ciebie jest ten wyjątkowy. 
- Dla mnie i Lucas'a, też coś jest - mówił zdziwiony Nick - fajnie, że dziadkowie o nas również pamiętają
- Racja, miło że przesyłają wam pieniądze. Nieprawdaż? - dodał - Fajnie byłoby, gdybyśmy się odwdzięczyli dziadkom. Przesłali, większą pulę pieniędzy na konto, albo.. 
- Albo ich odwiedzili, na przykład. Pojedźmy do nich na święta - powiedziałam, lekko uśmiechając się.
- Dobry pomysł. Zadzwonię do taty i porozmawiam z nim - powiedziała mama
- A dowiem się, co dostałam? Bo ciekawość mnie już od środka zrzera. 
- No tak, proszę cię bardzo - podał mi pudełko Edward, siadają z powrotem do stołu. Kiedy otworzyłam pudełko, nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam. Byłam na prawdę w szoku. 
/JK

[Liczę na mnóstwo komentarzy] :D
Zapraszam do udzialłu w ankiecie :-)

4 komentarze:

  1. świetne! Bardzo fajnie piszesz.Czekam na next .
    Liczę na twoją opinię na moim opowiadaniu:http://simply-life-agata-opowiadanie-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi sie Twój blog ! Jestem u Ciebie chyba po raz pierwszy prawda? Ale na pewno nie ostatni! Zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawiacie mi komplementy.. ;3
      Dziękuję Ci Bardzo xx

      Usuń

Każdy komentarz to motywacja, a dla Ciebie to chwila taki napisać!
Podziel się ze mną swoją opinią!