09 stycznia 2015

Rozdział 2


Wracając po drodze do domu, spotkałam swoją dawną miłość, Nathan'a. Jeny.. jak on się zmienił. Skąd on się tu w ogóle wziął, przecież mieszka z rodzicami w Seattle.. To jakieś 38 godzin samochodem stąd.. Zaciekawiona jego pobytem w Nowym Orleanie podeszłam do niego i ciepło się z nim przywitałam.
- Nathan? Cześć. 
- Cześć. Co ty tu robisz? - zapytał zaskoczony
- Widzę, że też jesteś zaskoczony. Przeprowadziliście się tutaj? Na stałe? Czy tylko na parę dni tu jesteś?
- Na razie na stałe. Okaże się w praniu. Mój ojciec dostał kontrakt na niezłą sumę i pracuje gdzieś w korporacji, gdzieś niedaleko mojej szkoły.. 
- To tak jak mój.. A gdzie będziesz chodzić? Do której klasy?
- Do "Charter Science And Mathematics High School", klasa chyba 3f. Nie pamiętam dokładnie. Jakoś tak.
- Fajnie się składa, bo na to wychodzi, że będziemy razem w klasie. - zaśmiałam się, a Nathan spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Nic się nie zmieniłaś. Dalej wyglądasz świetnie. 
- Dziękuję. Ty za to się zmieniłaś. Gdzie podziały się te twoje długie włosy..?
- Ach. Szkoda, gadać. Jak wyjechaliście z Seattle, poszedłem do fryzjera, ostrzygł mnie jak jakąś ofiarę losu, a do tego rok po tym, miałem wypadek tzn. zostałem potrącony, ledwo wyszedłem z życiem, ale jest już okej. Wtedy obcięli mi włosy, żeby wyciąć coś z mózgu. Ugh. A co u ciebie?
- Przez te 3 lata, sumie nic ciekawego się nie wydarzyło, chyba poza tym, że moja mama jest w 5 miesiącu ciąży. A poza tym to nic specjalnego.
- No to gratulacje. - powiedział 
-To raczej nie mi powinieneś pogratulować. - zaśmiałam się - Może wpadniesz do nas na kolacje? Hm?
- Chętnie. O której? I gdzie?
- Na Danneel St .Numer 35a. Może na 19:00. Pasuje Ci?
- Pewnie. Przepraszam Cię, ale muszę już lecieć. Do potem - powiedział, po czym pocałował mnie delikatnie w policzek. Nie wiem dlaczego, ale zrobiło mi się od razu jakoś milej. Poprawił mi się humor, po tej idiotycznej aferze z Dunphord. "Uparty gnojek" - stwierdziłam. Powolnym krokiem, po jakiejś niecałej godzinie dotarłam do domu. Takiego ruchu to jeszcze tu nigdy nie było. Rodziców jeszcze w budynku nie było, ale oczywiście zastałam naszą ukochaną gosposię Chloe. Uwielbiam ją od samego początku. Zawsze była, jest i będzie mi bliska. O każdej porze dnia można na nią liczyć. Na lepszą gosposię trafić nie mogliśmy :). 
- Chloe, mam do ciebie prośbę. Mogłabyś przygotować kolację trochę później. Tak na 19:00. Pogadam z rodzicami, a sama dopłacę ci za te godzinę. Tylko proszę, zgódź się - błagałam 
- No widzisz. Twój tata, poprosił mnie godzinę temu o to samo. Co z Wami dzisiaj.? Ale spokojnie, powiedział, że zapłaci mi za to dodatkowo, więc nie martw się mój aniołku. Dobrze?
- Uff. Kamień spadł mi z serca. Kochana jesteś ,wiesz! Ach.. Ja lecę się uczyć, a no i na tą 19:00 do szykuj jeszcze dodatkowe miejsca, zaprosiłam kogoś ważnego. 
- Nie ma sprawy. Dla ciebie wszystko. - powiedziała Chloe i udała się w stronę salonu. Byłam znów lekko poddenerwowana, bo zastanawiałam się, cóż znowu wymyślił mój ojciec. Może jest to powiązane z poranną sprawą. Około 17:00 zakończyłam naukę. W tym samym czasie do domu wrócił spocony Nick. Jego smród można było wyczuć na kilometr. Poważnie. Z zatyczką na nosie, wparowałam do pokoju brata i poinformowałam go, o przyjeździe Nathana oraz o wieczornej kolacji. Chłopak jakoś nie był tą wiadomością specjalnie przejęty, ale cieszył się, że ta kolacja będzie wyglądać inaczej. Nie będzie tak nudna, jak zwykle. Po powrocie do mojego pokoju, postanowiłam zrobić trochę porządku. Sprzątnęłam wszystko co się dało. "Teraz panuje ład i porządek" - zaśmiałam się. Do 19:00 zostały w sumie 4 minuty. W tej samej chwili wrócił mój ukochany tata, a mama wraz Chloe czekały na wszystkich na dole. Edward z samochodu wyciągnął średnie pudełko, w którym równie dobrze mogłoby być wszystko. Wtedy już nic nie przychodziło mi do głowy. Co to jest?? ..  Po zejściu na dół, usłyszałam dzwonek do drzwi
- Ja otworzę - krzyknęłam podbiegając w stronę holu. 
- Cześć. Jestem, tak jak się umówiliśmy. - powiedział Nathan
- Cześć. Wejdź. Za chwilę zaczynamy. - dodałam
- Tylko, że nie jestem sam. Moi rodzice się przypałętali. Mam nadzieję, że nie będą przeszkadzać
- No co ty - uśmiechnęłam się sztucznie i zaprosiłam wszystkich do środka
- Mark, Emma - krzyknął radośnie mój ojciec - Na reszcie jesteście. Jak przeprowadzka?
- Tato? Ty o wszystkim wiedziałeś? Czy to jest ta niespodzianka? - zapytałam
- W połowie. Resztę dostaniesz jutro, bo nastąpiła mała zmiana planów, więc.. Ale nie cieszysz się, że Corson'owie się tu przeprowadzili?
- Cieszę się, ale nie myślałam, że taką rzecz ukryjesz przede mną. Szkoda.. - powiedziałam ze łzami w oczach. Edward przecież dobrze wiedział, kim jest dla mnie Nathan. Nie rozumiem, dlaczego to zrobił - Chodźcie, siadajcie do stołu - dodałam. Byłam tak zła na ojca, że do końca dnia się do niego nie odezwałam. Sam próbował nawiązać ze mną kontakt, ale szło mu to na marne. 
Po dwugodzinnej kolacji i nudnych rozmowach biznesowych, zrobiło mi się na prawdę słabo i byłam już strasznie zmęczona. Udając się do wyjścia, Nathan zaczepił mnie na boku i powiedział coś, co wywołało we mnie emocje
- Do zobaczeni jutro. Przyjdę po ciebie o 7:15. Bądź gotowa - powiedział - kochanie - szepnął dodając. Kochanie?? Chesas! Od 3 lat nie jesteśmy razem. Czy on chciał mnie tym zdenerwować, czy jak? Nie kumam. Oboje z Nathan'em wiemy, że nie jesteśmy sobie obojętni.. no ale.. jest pewna granica. Ja tak przynajmniej uważam. Może to przez te nudne rozmowy, wszystko wyprowadziło mnie z równowagi. Wlekąc się, w końcu dotarłam do mojego pokoju. Byłam tak padnięta, że nawet nie miałam ochoty się umyć, a co dopiero przebrać w piżamę i zdjąć buty. Tak jak byłam ubrana, tak się położyłam, czyli brudna, zaspana, no i strasznie leniwa.
 - DOBRANOC xx - Dostałam SMS'A głosowego od Jess. Fajnie, że chociaż ona potrafi powiedzieć coś miłego..


/JK

10 komentarzy:

  1. Możesz trochę zwiększyć rozmiar czcionki? Tak łatwiej by się czytało, tym bardziej, że to blog z opowiadaniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie ma problemu. Dla moich czytelników wszystko :)

      Usuń
  2. Ciekawe opowiadania ;) Na pewno będe czytać wiecej ;)
    Moge liczyć na obs/obs lub kom/kom ? ;))
    http://vanely-vaanely.blogspot.com/2015/01/this-is-just-beginning.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawie się zaczyna, będę czekać na więcej :)

    http://odrobina-ciepla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo Dobry rozdział.
    /Pozdrawiam xx :-)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to motywacja, a dla Ciebie to chwila taki napisać!
Podziel się ze mną swoją opinią!