06 stycznia 2015

Rozdział 1



Otworzyłam leniwie moje oczy i od razu spojrzałam na komórkę. Jak zwykle było tam około 20 powiadomień. 'Co oni robią w nocy, Chesas...!' -pomyślałam. Oczywiście przejrzałam wszystkie notki, newsy z początku dnia. Dowiedziałam się, że Jess dostała swoje upatrzone buty, czarne AirForce. Od miesiąca jęczała, jak bardzo chciałaby je mieć. Uff. Josh w końcu umówił się z Chrissy. 'Ładna z nich para'- dodałam.  Jeszcze lekko przyspana udałam się do łazienki. Oślepiały mnie promienie słońca, więc zasłoniłam okno roletą. Wzięłam gorący prysznic i na nowo się umalowałam. Przez kolejne 20 minut jak zwykle miałam dylemat "W co się ubrać". Czytam o tym samym tytule magazyn. Jest tam multum ciekawostek wziętych prosto z życia.
-Martha, Nick śniadanie...! - wołała nas mama - Pośpieszcie się, bo spóźnicie się do szkoły.
-Minuta. Zaraz zejdę - odkrzyknęłam, kończąc się ubierać. Zanim zeszłam na dół, dopakowałam gadżety do torby. Na stole jak co dzień były płatki kukurydziane, kanapki z nutelą i oczywiście tosty. Zawsze biorę z Nick'em tosty. Są takie świeże i chrupiący, po prostu je uwielbiam. Wychodząc z domu, zaczepił mnie tata. Pytał o której wracam ze szkoły na co odpowiedziałam mu jak zwykle:
- Na prawdę? Ale chyba nie przyjedziesz po mnie, tak jak ostatnio po Nick'a? 
-Ej.! - chrząknął mój braciszek
- No co.. - zaśmiałam się - A coś się stało, że pytasz?
- Mam dla ciebie niespodziankę. 
- Coś więcej?
- Okej. Jedna podpowiedź, ale nie pytaj o więcej. Jest to coś, o czym marzyłaś od dawna. Ta rzecz zmotywuje cię do działania - powiedział tata, udając się do kuchni. Byłam strasznie ciekawa, o co chodzi, "czyżbym znów nie wyniosła śmieci?" - pomyślałam. Po tej zaskakującej rozmowie, z Nick'em udaliśmy się do liceum. W sumie mieliśmy ok. 2 km do szkoły i swobodnie mogliśmy iść na piechotę, ale no nie.. mój brat musiał pochwalić się nowym samochodem "ile to jeszcze potrwa" - stwierdziłam. Może i był to samochód nowej klasy, ale ja bym tak nie robiła.. no bez przesady.
- o której kończysz - zaśmiałam się
- o 15:30. A o 16:00 jestem umówiony z Will'em. - odparł
- To ten nowy w twojej klasie? 
- Ta. Na początku uważaliśmy go za nudziarza, ale chłopak jest naprawdę w porządku. No i lubi grać w baseball'a. Kumpel na sto lat.
- Na razie - powiedziałam wchodząc do szkoły. Jak zwykle o tej godzinie było już full ludzi. Trzeba było się przeciskać jak jakieś ciele. Nawet głupie 'przepraszam' nic nie dawało. Pod szafką nr 195 czekała już na mnie Jess w swoich nowych butach. Trzeba jej przyznać, pasowały jej te cacuszka. W sumie gdybym odłożyła, mogłabym sobie takie kupić.. no ale po co?? 
- Na reszcie jesteś - powiedziała Jessica - Myślałam, że porwało cię jakieś ufo. Za minutę lekcje, a was jeszcze nie ma. tzn. ciebie i braciszka. - dodała
- Co ty? U mnie na zegarku było w pół do, jak wyjeżdżaliśmy, a to przecież tylko 2 km. Dziwne.. - nie dokończyłam, bo właśnie zadzwonił cholerny dzwonek na lekcje. Byłam lekko pod denerwowana, bo na tej lekcji miał być test z muzyki, tzn. "pokaz talentów" taki klasowy. Nigdy nie lubiłam takich imprez, trzymałam się daleko.. chociaż nie śpiewam najgorzej. Miałam lekką nadzieję podczas tej lekcji, że coś się wydarzy, jednak los nie przewidział niespodzianek, Szczerze? Byłam cała "mokra" i tak zdenerwowałam, że nie mogłam z siebie słowa wyłudzić. Kiedy przyszła moja kolej, to wstałam i miałam już iść, ale pan Dunphord uznał, że nie muszę śpiewać, więc usiadłam na miejsce. Nie tylko ja, ale i wszyscy byli zdziwieni. Co mu się stało? Wiem, że nigdy za mną nie przepadał, ale o co tu chodzi. Pod koniec lekcji podeszłam do niego i zapytałam:
- Proszę pana, dlaczego kazał mi pan usiąść i nawet nie dał mi pan szansy się zaprezentować. 
- Bo wiem, że umiesz śpiewać słyszałem cię już, jak ćwiczysz swoją piosenkę w ogrodzie. Przecież mieszkam dom obok. Właśnie z tego powodu nie musiałaś śpiewać.
- Wie pan, jak dla mnie to trochę nieuczciwe. Szkoda, że nie dał mi pan zdecydować, bo ja akurat chciałam się zaprezentować przed klasą - skłamałam
- Dobrze. Będziesz miała szansę się wykazać, za miesiąc.
- Za miesiąc? - zapytałam zdziwiona
- Będzie wtedy konkurs talentów, wewnątrzszkolny.  
Wtedy już nic nie powiedziałam, tylko po prostu odeszłam. "co ja narobiłam? po co mi to było" - pomyślałam. Byłam na siebie na prawdę zła. Po co ja się wtedy odzywałam.. no ale już trudno, stało się. Trzeba będzie coś wymyślić. Może coś z repertuaru Pink, a może Shakira. hahah. O czym ja myślałam. Po 7 godzinach w szkole miałam już wszystkiego dosyć. Cały czas myślałam o tej niespodziance ojca. Czy ja naprawdę coś nawywijałam? No proszę Was.. 



/JK

[Liczę na parę komenatrzy.. :) ]

10 komentarzy:

Każdy komentarz to motywacja, a dla Ciebie to chwila taki napisać!
Podziel się ze mną swoją opinią!